Święty Graal dla bezglutenowców? Zimą pokazywałam jak zrobić domowy mix do amerykańskich, puchatych pancakes i to właśnie ten przepis Nigelli zainspirował mnie do stworzenia mixu, który może stać na kuchennej półce i czekać na Wasze śniadaniowe zachcianki. To, czego najbardziej nie lubię w bezglutenowych naleśnikach to sterczenie nad michą przez 20 minut i mieszanie różnych rodzajów mąki i innych dodatków niczym Panoramix przed walką. Jeśli zdecydujecie się poświęcić kilka minut na wymieszanie składników robienie tych naleśników stanie się łatwiejsze niż przygotowanie ich tradycyjnej wersji :) Dodatkowo, w moim odczuciu to najlepsze ciasto na bezglutenowe naleśniki, jakie udało mi się uzyskać - konsystencja super, łatwo się przewracają, są miękkie, elastyczne, chrupiące na brzegach i w smaku niczym nie odbiegają od pszennych. :) 
Etykiety: bez glutenu, bez laktozy, naleśniki, wegetariańskie